Rasiak jedzie na Mundial !!!
Grzegorz Rasiak i jego koledzy z reprezentacji Polski są już finalistami Mistrzostw Świata 2006. Dzięki Holendrom, którzy pokonali Czechów w Pradze 2:0 jesteśmy już pewni bezpośredniego awansu do najważniejszej dla każdego prawdziwego faceta imprezy naszego globu.
Jutro wszyscy zakładajmy pomarańczowe krawaty, skarpetki, majtki, kalesony, czy kto co tam nosi. Holendrzy pod batutą Marco van Bastena, dzięki bramkom Van der Vaarta i Okdama zapewnili sobie, Chorwatom (którzy pokonali Szwedów 1:0) oraz, co najważniejsze, także naszym reprezentantom miejsca w niemieckich finałach. Wynik ten daje też miejscie na niemieckich boiskach Anglikom (co najwyraźniej przewidział Sven Goran Eriksson, który już przed meczem z Austrią stwierdził, że jest pewien awansu).
Czyli już przed meczem na Old Trafford, wszystko jest pozamiate. Do Anglii jedziemy już tylko po sławę, a mecz będzie można oglądać bez większego ryzyka zawału. Jeżeli nasi gracze zdążą do środy ochłonąć po świętowaniu awansu (co 4 lata temu raczej im się nie udało - każdy kto oglądał przegrany 1:4 mecz z Białorusią wie, o co chodzi - Wojciech Kowalczyk stwierdził ostatnio w tej kwestii, że się "nawalą jak bombonierki" ;)), wierzę, że grając na luzie będą w stanie pokonać wyjątkowo chyba słabych w tej chwili Anglików.
Gdyby jeszcze to właśnie Rasiak pokazał Beckhamowi (który zresztą z meczu na Old Trafford się dziś sam wykartkował) i spółce, "jak zwyciężać mamy" toby już było naprawdę pięknie. Rossi zresztą bardzo sympatycznie zaprezentował się w studiu, uśmiechał się przeuroczo, mówił dosyć niegłupio (aczkolwiek krótko), generalnie wypadł dużo lepiej niż w meczu z Islandią.
No i gdyby na Mundialu udałoby nam się trafić przypadkiem na Szwedów i gdyby jakimś szczęśliwym zrządzeniem losu od postawy naszych futbolistów zależalo ich wyjście z tejże grupy. to... hmm... pokażmy im na czym polega sportowa postawa ;) W każdym razie, jeśli ktoś liczył na prezent od Szwedów w postaci wygranej w meczu z Chorwacją, to się generalnie bardzo przeliczył. Nie po raz pierwszy zresztą. I pewnie nie ostatni.
P.S. A mecz Andora:Armenia nie ma już dla nas żadnego znaczenia ;) I żenujący poziom organizacji tego, co się w trakcie transmisji działo w studio telewizyjnym też - chociaż lepiej się bedzie Mistrzostwa oglądało w atmosferze nie kojarzącej się tak jednoznacznie z festynem, odpustem czy innymi dziadami

12 Comments:
No , to spokojnie można już kupować bilety do Niemiec, rezerwować miejsce w hotelu itp. itd ;) Co prawda tak właśnie typowałem, że Holendrzy dadzą radę. "Tulipany nie zwiędły w Pradze" ;))
By
Anonimowy, at 1:02 AM
Mimo, ze dla obydwu drużyn mecz w Mancheserze bedzie juz "o pietruszke", to wynik mimo wszystko ma duze znaczenie. Gdyby wreszcie udalo sie z Anglikami wygrac, druzyna bylaby na pewno bardziej pewna wlasnych umiejetnosci. No i przelamaloby sie fatalna passe z Anglikami.
By
mareczek, at 2:19 AM
Bardzo lubie Czechów, ale to co Baros wyprawiał, żeby karnego dostać to prawdziwy teatr. Podobno piłka nożna to taka prosta gra, gdzie trzeba starać się strzelić bramkę. A Czesi starali się za wszelką cenę wypuszczać Barosa tylko po to, żeby się o własne buty przewracał w nadziei, że sędzia da się nabrać, co im się zresztą udało. Całe szczęście ,że Rosicky nie wykorzystał karnego, bo mogłoby się to inaczej wszystko potoczyć
By
Anonimowy, at 2:25 AM
Zwycięstwo Holendrów to akurat można było stawiać w ciemno. I nic dziwnego, że Eriksson mówił, że jest pewien awansu. Ze Anglicy pchną przebudowywaną drużynę Austrii to było pewne. A że Holendrom się chciało Czechów wykopsać? Przecież czołowi gracze Holandii grają w Premiership, a taki wynik promuje także Anglików
By
Anonimowy, at 2:46 AM
krzynówek podobno już zamówił zielone ręczniki w hotelu w malowniczej miejscowości w niemczech. na wypadek jakby dudek miał kontuzje, a boruc zatrzymał anglię czy coś... ps. franek rządzi !!!
By
czesiek ze stawu, at 11:53 AM
Heh, mecz w Anglii nie będzie o nic...na mistrzostwach drużyn słabszych raczej nie będzie wiele. Jeśli przygoda z mundialem ma się skończyć inaczej niż 4 lata temu to takie mecze po prostu trzeba wygrywać.
Mecz Czechy-Holandia na szczęście oglądałem na TV czeskiej, więc ominęło mnie najgorsze :)
Ja tam nie chcę żeby Boruc zatrzymywał Anglię. Już kiedyś ktoś zatrzymał - i co z niego wyrosło? ;)
By
Alai, at 9:29 AM
Boruc do komisji etyki ;))
By
Anonimowy, at 4:44 PM
nie zgodze sie ze mecz z Anglia musimy wygrac, zeby miec po so jechac na MS
mecz musimy wgrac , przegrac, albo zremisowac... - bo innych mozliwisci nie ma.
wygrana z anglia nie zapewni nam powodzenia w Dojczland, tak jak porazka nie zdeterminuje naszej porazki tam.
Po prostu dobrze byloby tam wtgrac i tyle :) Ale w eliminacjach co mielismy to juz zrobilismy i nic nie musimy
By
Karewicz, at 5:21 PM
Na powołanie do kadry na mistrzostwa trzeba sobie zapracować Czy Rasiak na to zapracował/zapracuje ??
Janas odpowie sam na to pytanie
Do roboty CHOPIE !!
By
Anonimowy, at 9:51 PM
formalnie oczywiście nic nie przesądza :)
Ale, nasza reprezentacja, mimo że jest najsilniejsza od lat, nie pokazała jeszcze że umie wygrywać z zespołami silniejszymi od siebie.
Nie liczyłbym na to, że na mundialu nasza drużyna rozwinie skrzydła i zacznie grać 2 razy lepiej. Dla mnie jutrzejszy mecz będzie swoistym testem - ile tak naprawdę umieją.
btw. ciekawe jakie sparingi czekają reprezentację przed mistrzostwami. Mam nadzieje że będą to raczej drużyny pokroju Czech (oby się dostali na mundial!) niż Islandii..
Ale trzymam kciuki :)
By
Alai, at 8:38 AM
chodzi o to Alai, ze to Niemiec jeszcze sproro czasu...
Wygrywanie z silniejszymu druzynami to kwestia psychiki bardziej niz umiejstnisci, bo i sila "mocnej druzyny" w duzej mierze opiera sie na "psychice zwycięzcy"
Z drugiej strony na prawde porażka z Anglia o niczym nie swiadczy, a boję się, ze przy duzej presji i porazce moze się dostac Janasowi i pilkarzom, mimo, ze zrobili kawał dobrej roboty
Jest jeszcze czas - jak wygraja to będzie super, ale jak przegrają, to boję sie e pijawia się glosy, że po co oni na te mistyrzostwa maja jechać itp, itd, a to jest zawsze deprymujące
By
Karewicz, at 9:42 AM
Niby sporo czasu zostało. Ale jutro reprezentacja ma jedną z niewielu (bo nie liczę na więcej niż 1-2 sparingi z dobrymi drużynami) szans żeby przyzwyczaić się do tego co czeka ich na mundialu.
Piłkarze muszą czuć że grają o coś ważnego. Co, jak słusznie zauważyłeś, nie znaczy że w wypadku porażki media mają się na nich wyżywać.
Zresztą, zoile to temat rzeka... piłkarze i trener muszą nauczyć się z tym żyć (na szczęście Janas to twardziel ;) i znać swoją wartość. Brukowce tak długo na siłę będą szukać sensacji, jak długo ludzie będą to kupować (długo :D ).
By
Alai, at 10:09 PM
Prześlij komentarz
<< Strona główna