Mozart i inni
Dobra, dość wymigiwania się brakiem czasu - trzeba by coś napisać :)
Inspiracją niech będzie wywiad z niejakim Mozartem, który dzisiaj przeczytałem w Przeglądzie Sportowym. Mozart to Brazylijczyk, który gra w piłkę w Spartaku Moskwa razem z Kowalewskim i który podobno nie marzy o niczym innym, jak tylko o przywdzianiu biało czerwonego trykotu i występach w kadrze Beenhakkera. Marzenia te są niejako usprawiedliwione tym, że pradziadek Mozarta, niejaki Pan Wenecki był Polakiem i mieszkał kiedyś w Warszawie, zanim osiedlił się w Brazylii i ożenił z Brazylijką.
Co prawda nie jest Mozart piłkarzem jakimś super znanym, ale na pewno umie kopnąć piłkę prosto – występował w najlepszych brazylijskich klubach, grał 5 lat we Włoszech, przeszedł do Spartaka za jakąś grubą kasę, a także grał razem z Ronaldinho w olimpijskiej reprezentacji Brazylii. Ten ostatni fakt stawia zresztą pod dużym znakiem zapytania spełnienie marzeń Mozarta o orzełku na piersiach, a nawet w moim przekonaniu czyni je kompletnie nie realnymi.
Nie to, że nabijam się z Mozarta. Zawsze to miło, że ktoś, ni z tego ni z owego marzy grze w polskiej reprezentacji. Był już kiedyś Olisadebe, który mimo, że skończył fatalnie to trzeba przyznać, że zaczął fajnie, był Andrew Johnson, który zastraszył Anglików tym, że jeśli nie dostanie szansy u nich to przejdzie do nas, był potem przez chwile jakiś Francuz i kilku innych… Poza Olisadebe generalnie nie ma o czym gadać. Inna sprawa, że nie wiadomo ile w tym wszystkim prawdy a ile dziennikarskiej plotki.
W każdym razie lepiej niż na Mozartach wyjdziemy jeśli będziemy umieli dostrzegać i szlifować talenty naszych piłkarzy. Dlatego mimo niechęci do obecnej władzy, podoba mi się wydźwięk spotkania Leo Bennhakkera z Kaczyńskim i Lipcem. Limity obcokrajowców to coś pod czym się podpisuję obiema rękami. W interesie polskiej piłki jest to, żeby kluby trenowały piłkarzy i robiły to jak najlepiej, wiedząc, że potem będą musiały z nich korzystać. Jeśli szkolenie ma być zastępowane kupowaniem w dużej mierze niepełnosprawnych obcokrajowców, którzy potem dają ciała w europejskich pucharach to klubom należy taką politykę utrudniać jak to tylko możliwe.

5 Comments:
Gdyby było to możliwe, to bym chciał zobaczyć jak sobie Mozart w naszej kadrze poradzi. Ale pewnie się to nie uda.
Jednak nadzieję można mieć nazwsze. Najwyżej się „dyrygent wicemistrza Rosji” nie sprawdzi, a drogi do piłjkarskiej reprezentacji Brazylii mu nie zamkniemy, bo pewnie nigdy tam nie trafi.
By
dami, at 10:24 AM
Jestem zdecydowanie temu przeciw! Jak z Podolskim, Trochowskim, Delurą, czy też ostatnio z Tyrałą sie nie udało to z jakiej racji ma grać u nas jakiś Mozart?? Widać chytrość piłkarza, wie że w Brazylii już nie zagra ale chciałby cwaniak wystąpić na jakiejś wielkiej imprezie np. na Euro, bo wiadomo że takie imprezy są spełnieniem marzeń dla każdego kto się zdecydował kopać piłkę zawodowo. Więc nadarza się znakomita okazja na spełnienie tych marzeń gdyż pradziadek był Polakiem. podobnie było z Andym Johnsonem. Taki Olisadebe czy Cantoro to rozumiem, to są już zupełnie inne przykłady. Dlatego jestem zdecydowanie przeciwny takim pomysłom. Niech prezesi klubów pierwszoligowych sięgają po młodych i utalentowanych POLAKÓW grających w niższych ligach a takich na pewno jest i to dużo! Niech biorą przykład z Klickiego w Koronie (np. Bagnicki, Robak) a powinno się raz na zawsze wywalić z polskiej piłki tych co myślą tylko o szybkim zarobku, o beznadziejnych pomysłach które mogą zadziałać ale tylko na krótką metę (np. pan Ptak). Działania takie jak Klickiego na pewno się opłacą.
By
kruk, at 2:49 PM
Też nie jestem za tym, aby "faszerować" naszą reprezentację importowanymi graczami, ale weźmy także pod uwagę przykład dotyczący najlepszych zespołów narodowych. Skoro w kadrze Hiszpanii może grać Brazylijczyk Marcos Senna, a w składzie Włochów znajduje się Argentyńczyk Mauro Camoranesi, to nasuwa się myśl, że może warto pomyśleć o agitacji jednego (góra dwóch) obcokrajowców do naszej kadry? Większe ilości zawodników z zagranicy mogą zespołowi narodowemu już tylko zaszkodzić, a nie pomóc.
By
M77, at 5:13 PM
Piotr Trochowski, Dariusz Wosz, Łukasz Sinkiewicz, Michał Delura, Łukasz Podolski, Mirosław Kloze (nie Klose, Kloze miał jego ojciec – Polak – na imię), Tomasz Radziński, Tomasz Sokołowski III (może to IV nawet :P), czy Danny (Daniel?) Szatela nawet i wielu innych urodzili się w Polsce, ale reprezentują inne kraje. Podobnie jak Olisadebe u nas...
Coś słyszałem kiedyś (przed Mundialem), że gruzini chcieli Krzysztofa Łągiewkę powołać do swojej reprezentacji (sporo pieniędzy nawet mu za to oferowali), nie ma on tam rodziny, ani nie miał zapewne... dzielny Krzysiek się nie zgodził, wierzył, że w kraju go kiedyś docenią, doczekał się. Podobnie z Ailtonem parę lat temu chyba Katar chciał zrobić.
A Kevin Kurányi, prawdziwa mieszanka krwi...
By
dami, at 6:01 PM
Łągiewkę to chyba Łotwa chciała bo dobrze grał w Skonto Ryga... Powinien być jak najszybciej sprawdzony bo największą dziurę to my mamy w obronie... Bąka to już bym dawno wywalił bo jest już za stary a pobyt w Katarze tylko potwierdził że jest już na piłkarskiej emeryturze. A Radomski... za wolny jak na obrońcę. Gra w klubie na tej pozycji ale to defensywny pomocnik. A n tą pozycję już mamy kilku, Lewandowskiego, Kaźmierczaka (Sobola też już bym wywalił) Może być w kadrze ale tylko jako zmiennik. Proponowałbym powołanie pary z Antalyasporu Bieniuka i Dziewickiego no i może powrót Żurawia... A absolutnie nie wiem za co nadal w kadrze jest Jop...
By
kruk, at 3:25 PM
Prześlij komentarz
<< Strona główna