2:0=€ ! Awans !
Dziękuję z całego serca Leo Beenhakkerowi i piłkarzom za awans. Nie podlega żadnej dyskusji, że wykonali kawał dobrej roboty. Mecz z Portugalią w Chorzowie, a także ten zremisowany w Lizbonie wejdą na stałe do historii polskiej piłki. Sobotni mecz z Belgami także będę wspominał do końca swoich dni. Nie dlatego, że graliśmy porywająco, ale z uwagi na atmosferę, na poczucie euforii i radości. Mecz oglądałem jak pisałem wcześniej na mieście wraz z kolegami. A wieczór spędziłem dokładnie tak jak planowałem w poprzednim wpisie. Jedynie dzisiaj rano, kiedy spojrzałem na stan mojego konta, zaktualizowany przez bank po sobotnich szaleństwach, euforia lekko przygasła. Ale co tam, raz się żyje. Dziękuję.
Teraz krótka odpowiedź dla wszystkich zarzutów w typie „to teraz odszczekuj”. Nic nie będę odszczekiwał. Wiele razy krytykowałem Leo. Miałem do tego powody i pełne prawo. Nie wstydzę się tego i nie ukrywam. Nie krytykowałem dlatego, że go nie lubię. Wręcz przeciwnie – jest to skromny, sympatyczny człowiek, z wielka klasą i musi wzbudzać szacunek. Krytykowałem go za totalnie nie zrozumiałe decyzje personalne, ale przed wszystkim za bardzo słabą grę reprezentacji. I nie zamierzam się tego wypierać. Koniec i kropka.
Na zakończenie odniosę się jeszcze do jednej sprawy. Rozumiem, że mamy ogólnopolskie happy days, okres promocji itp. Trochę niepokoi mnie jednak więcej niż hurra euforyczny ton wypowiedzi mediów. Wbrew pozorom mecz z Belgią nie był najważniejszym meczem w historii polskiej piłki. To nie było pierwsze spotkanie, mecz o wszystko, który Polska musiała wygrać i rzeczywiście wygrała. I tak naprawdę, to nie pierwszy raz, kiedy wyprzedzamy absolutnego faworyta w grupie. Spokojnie. Cieszmy się, bo naprawdę mamy z czego, ale zachowajmy zdrowy rozsądek.
Pamiętam, pompowanie balona po awansie Engela na Mundial. Tytuły w prasie: „Polacy – nowa siła światowego futbolu” i inne tego typu. W sobotę Polacy wywalczyli 3. awans do dużej imprezy na przestrzeni ostatnich lat (a gdyby nie kompromitacje za Bońka możliwe że było by ich 4). Mam nadzieję, że nauczyliśmy się prawidłowo oceniać ten sukces. Jest to bez wątpienia wielka sprawa, ale najważniejsze jeszcze przed nami.

6 Comments:
jest to rzeczywiście duza sprawa, jesli wezmiemy pod uwagę, ze w Polsce NIE ISTNIEJE profesjonalna piłka klubowa.
By
Louis, at 10:25 AM
trochę jest w tym racji. Jakby na potwirdzenie Twoich slów: http://www.sport.pl/sport/1,65025,4685632.html?skad=rss
By
Kremovy, at 2:28 PM
Dobra, dobra, Karewicz. Wszyscy pamiętamy jak się mazgailiście - Ty i Tobie podobni: najlepszy kebab..., Skandal czy Louis (nota bene jak C.(-rying) Ronaldo) po wpadce w Armenii.
Powspominajcie sobie płaczki -> http://rasiak.pl/2007/06
/0-1-z-armeni-w-miar-chodna-ocena.html
By
my name is, at 2:57 AM
No dobra, ale ja tam przecież nie płakałem, tylko wyraziłem nadzieję, że Serbia i Portugalia też nie wywiozą kompletu punktów z zakaukazia, i tak się stało. Myślałem, co prawda, że to nie będzie aż takie realne, ale po ostatnim wymęczonym 1:0 Portugalii z Armenią trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest to zespół, który uczynił spore postępy. Tylko, że my byliśmy pierwszymi, którzy się o tym przekonali.
By
Skandal!!!, at 12:38 PM
ja sie nie wypieram. Faktycznie kilka razy zwatpilem w ta reprezentacje. Slowa uznania dla tych ktorzy wierzyli caly czas. Z drugiej strony uwazam ze mialem prawo watpic
By
karewicz, at 6:19 PM
Wszystko to dupa... Anglia za burtą! Kocham Chorwatów !!!
By
Anonimowy, at 10:58 PM
Prześlij komentarz
<< Strona główna