Rasiak.pl

O polskiej piłce z Rasiakiem w tle

piątek, luty 27, 2009

Porażka Lecha we Włoszech

Cóż… kończy się fajna przygoda Lecha w pucharach. Szkoda, bo Udine naprawdę było do przejścia. Z drugiej strony chyba jednak w całym dwu meczu było ciutkę lepsze.

A teraz w swoim imieniu chciałbym podziękować piłkarzom z Poznania i trenerowi Smudzie za to, że wygrywali z silniejszymi rywalami, za to, że podejmowali walkę z każdym zespołem, za piękne akcje, wielkie emocje i brak kompleksów.

Siła Lecha tkwiła w tym, ze jak jeden miał słabszy dzień to drugi grał mecz życia, oraz w tym, że w żadnym meczu nikt nie wątpił w zwycięstwo i awans, nawet w skrajnie złej sytuacji. To jest coś niespotykanego w polskich zespołach zarówno klubowych jak i reprezentacyjnych. Przykład tego ile znaczy mentalność i drużyna. Gdyby reprezentacja grała tak zespołowo i miała takie morale nasze mecze na Euro wyglądałyby zupełnie inaczej.

Tym nie mniej…. żeby nie było tak miło. Pamiętajmy że mówimy o wyjściu z grupy w pucharze UEFA. Obiektywna skala tego wyczyny i obiektywna skala zainteresowania występami Lecha dobitnie pokazuje jaką mamy posuchę w polskiej piłce klubowej.

3 Comments:

  • http://hostuje.net/file.php?id=72ee4aec3ca721a9cba0d34acbdf49be

    Typowo Rasiakowa asysta Grzegorza z ostatniego meczu

    Krokodyllos

    By Anonymous Anonimowy, at 9:03 PM  

  • Gol Rasiaka i to fantastyczny !

    By Anonymous Anonimowy, at 5:29 PM  

  • Szkoda Lecha, płakałam na koniec meczu ;(

    By Anonymous Guga, at 9:03 PM  

Prześlij komentarz

<< Strona główna

środa, luty 25, 2009

“Kaplica” dla Beenhakkera?

Dzisiaj Gazeta napisała, że jeśli Polska straci punkty z Irlandią to Beenhakker pożegna sie ze stanowiskiem. A zastąpi go Engel.

Co do Engela nie jestem przekonany, ale co do Beenhakkera pełna zgoda. Jeśli nie wygramy z Irlandczykami, to nasze szanse na awans będą czysto iluzoryczne. Cel nie zostanie osiągnięty. Warto więc będzie pożegnać się z trenerem, który nie spełnił oczekiwań i postawić na kogoś nowego, kto będzie mógł popracować do 2012.

Awans, na Mundial to jedyne kryterium poprzez które powinniśmy oceniać pracę Holendra. Co robi żeby to osiągnąć to jego sprawa. To on decyduje czy poświęci 100% czasu kadrze, czy będzie doradzał Feyenordowi czy też pójdzie pracować na kasę do McDonalda.

Jeśli cel zostanie spełniony wówczas Holender stawia nowe warunki i podejmuje decyzje, czy prowadzi Polskę dalej, czy odchodzi. Jeśli cel nie zostanie spełniony to dziękujemy za udział w programie. Zero sentymentów, zero gadek o doradzaniu Feyenordowi, zwycięstwach nad Portugalią czy innych farmazonach.

Czysta biznesowa decyzja. Masz cel – jak go osiągasz to Twoja sprawa. Masz efekty zostajesz, nie masz – odchodzisz.

czwartek, luty 19, 2009

Lech znowu pokazał charakter

Przyznam, że kiedy było 0-2, a Poznaniacy przeprowadzili akcje, podczas której mieli w ciągu 5 sekund 3 sytuacje 100% nie wykorzystując żadnej, to stwierdziłem, że już nic z tego meczu nie będzie. Okazało się jednak, że byłem w błędzie i że Lech potrafił strzelić Włochom dwie bramki w końcówce ratując nadzieje na awans. Trzeba jasno powiedzieć sobie, że są one dość nikłe, bo we Włoszech, trzeba będzie wygrać. Jednak Lech już nie raz udowadniał, że jak się bardzo chce to wszystko jest możliwe i dlatego nadzieję wypada mieć.

Ogólnie spotkanie było dość chaotyczne, do czego najbardziej przyczyniła się aura. To mnie trochę dziwi, bo myślałem, że śnieg i ślizgawica na boisku będą raczej sprzymierzeńcem Poznaniaków. Okazało się jednak, że Italiańcy lepiej sobie z tym radzą. Szybciej przechodzili do kontrataku, stwarzali sobie groźniejsze sytuacje i grali składniej niż nasi. Myślałem, że te zimowe mrozy pomogą nam niczym Ruskim w zatrzymaniu marszu Napoleona na Moskwę kiedyś tam...

Ale z kolei obawiałem się tego, że odzwyczajeni od walki o punkty Polacy spuchną w 70 minucie. I tu z kolei zaskoczenie in plus. W końcówce nasi całkiem zdominowali Italiańców i nie dość, że doprowadzili do remisu to mogli ich pokonać. Włosi bronili się rozpaczliwie i wiedzieli, że będą mogli mówić o szczęściu jeśli dowiozą remis do końca.

Słowem podsumowania: szacuneczek dla Lechitów. Szanse na awans skurczyły się do jakiś 30% ale charakter, wytrzymałość, wola walki , wiara w zwycięstwo zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że był to pierwszy mecz od “X” czasu powinny być wzorem dla innych polskich drużyn włączając w to reprezentację.

I jeszcze słowo... Przez cały mecz wisiał na stadionie transparent ze słowami otuchy dla Piotra R. Czy został wywieszony bo kibice z Poznania wierzą, że Piotr nie brał udziału w korupcji? Czy naprawdę można w to wierzyć? Czy raczej transparent wisiał mimo tego. W obu przypadkach nie rozumiem tego zachowania...

2 Comments:

  • Ja tez w swojej notce na blogu dodałam kwestie dotyczącą transparentów. W ogóle tego nie rozumiem. Czy kibice naprawde nadal mu wierzą? Przeciez przyznał sie do postawonych zarzutów. Juz nie powinien błyszczeć jak kiedyś. Ciekawe jacy konkretnie kibice to wywiesili. Ja jestem oburzona.

    By Anonymous Guga, at 12:59 PM  

  • Guga, a ty jakiego masz bloga?

    By Blogger Karewicz, at 1:03 PM  

Prześlij komentarz

<< Strona główna

czwartek, luty 12, 2009

Zwycięstwo z Walią, ze wskazaniem na Walię

Drugi z rzędu słaby mecz zagrali Polacy w Portugalii. To była gra na takim poziomie, jaki prezentowaliśmy na Euro w spotkaniach z Austrią czy Chorwacją. Wygraliśmy dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu, dzięki nieudolności Waliczyków, którzy nie wykorzystali kilku naprawdę niezłych okazji, dzięki Żewłakowowi, któremu jakimś dzikim fartem udało się łatać dziury w naszej obronie, oraz dzięki fenomenalnemu golowi Rogera, który nie zamazuje mi smutnego obrazu całości, ale który nie wiem czy nie jest najładniejszą bramką jaką do tej pory widziałem strzeloną przez reprezentację.

Ten mecz nie ma jednak moim zdaniem, żadnego przełożenia na spotkanie z Irlandią Północną, które gramy za 6 tygodni. Inne będzie wszystko – przeciwnik, stadion, kibice, motywacja. Wróżenie wyniku na podstawie naszej gry z Walią, to wróżenie z fusów, a czym już nie raz się przekonywaliśmy. Do tego nasza kadra gra tak nierówno, że i tak tylko wszechmogący może wiedzieć, czy w kolejnym spotkaniu zagramy tak jak na jesieni z Czechami czy tak jak wczoraj z Walią.

Martwi mnie jednak sprawa Beenhakkera. Facet zaprzecza całej sprawie Feyenoordu, mówiąc, że nikt się z nim nie kontaktował i że w ogóle nie było takiego tematu, a potem okazuje się, że owszem, kontaktował się i że Leo chciałby pomagać swojemu klubowi. Piłkarze niby murem stanęli za swoim trenerem, ale osobiście uważam, że muszą być nieźle skołowani całą sprawą, co zresztą w wywiadzie z przed kilku dni powiedział Żewłakow.

Holender wydaje się coraz bardziej zniechęcony do pracy u nas i jeśli nie siedzi tu tylko dla kasy to powinien po prostu rzucić papierami. A jeśli siedzi tylko dla kasy, to niech siedzi cicho i pracuje tak, jak za tą kasę umie najlepiej.

Na razie nie osiągnął z tą drużyną „duże nic”, a zachowuje się jakby doprowadził nas do półfinału Mundialu. Rosjanie nie mają problemu z tym, żeby Hiddink prowadził Chelsea, bo udowodnił już, że zna się na swojej robocie, gwarantuje sukcesy i jest profesjonalistą, który wie co robi i jeśli mówi, że na pracy w klubie kadra nie ucierpi to tak właśnie jest. Beenhakker natomiast takich gwarancji nie daje. Sorry

3 Comments:

  • Dzisiaj na sportclubie jest na żywo od 18,30 transmisja meczu Watford - Chelsea. Ciekawe czy Rasiak wybiegnie od początku meczu. Zarobił trochę pieniędzy dla klubu, dzięki jego bramce Watford awansował, a dziś jest komplet widowni.

    krokodyllos

    By Anonymous Anonimowy, at 2:04 PM  

  • Wróciłeś!! :P

    By Anonymous Guga, at 12:30 PM  

  • tak, wróciłem... :)
    chodzą mi nawet po głowie jakies zmiany na rasiaku, ale na pewno będę pisął. Moze nawet dzisiaj napiszę jakies pare zdań :)

    By Blogger Karewicz, at 3:01 PM  

Prześlij komentarz

<< Strona główna

niedziela, luty 08, 2009

Gra na alibi w remisowym spotkaniu z Litwą

Pora wrócić do pisania! Polacy wczoraj zaczęli sezon, to pomyślałem sobie, że nie mogę być gorszy i napiszę parę słów na tym zakurzonym już mocno Rasiaku. Inna sprawa, że trudno być gorszym niż nasza reprezentacja wczoraj, choćby się człowiek bardzo starał...

To był taki mecz, jakie jednym okiem wpadają a drugim wypadają (stosując analogię do przeciętnej muzyki i organów uszu). Gol Brożka dość ładny. Piłka co prawda lekko przypadkowo odbita od jakiegoś Litwina, ale w sposób, który nie zmienił zamierzeń Boguskiego. Na początku wydawało mi się, że Polak jest na spalonym, ale w powtórkach rzeczywiście było widać, że ciała dał ten Litwin co został na lewej obronie z tyłu. Gdyby nie on, to podanie Boguskiego byłoby rzeczywiście spóźnione.

Potem była nijaka bramka dla Litwinów, którzy ogólnie sprawili lepsze wrażenie. To mnie trochę dziwi, bo ok, rzeczywiście Litwa całkiem nieźle radzi sobie w eliminacjach a grupę ma naprawdę trudną. Ale z drugiej strony jeśli w kadrze 4 zawodników nie ma klubu, a dwóch reprezentuje barwy takich tuzów jak ŁKS i Widzew, to świadczy że oprócz ambicji i woli walki ten zespół dużo więcej atutów nie ma. I jeśli nasi ligowcy, którzy podobno są tak niesamowicie ambitni i zdolni, jak mówi Leo, którzy dostali szansę pokazania się trenerowi, nie są w stanie dorównać przeciwnikom zaangażowaniem to coś tutaj nie gra.

Przecież właśnie od młodych zawodników niekoniecznie wymagamy zgrania i taktycznej dyscypliny. Wymagamy od nich, żeby grali z ambicją i zaangażowaniem, bez kompleksów i strachu, bo w takim meczu mniejszym wstydem jest przegrać, a większym nie próbować wygrać. A tak to wczoraj wyglądało. Ci ludzie zwłaszcza w pierwszej połowie nie cieszyli się, że grają w piłkę z orzełkiem na piersi, ale sprawiali wrażenie zestresowanych i zadołowanych tym faktem...

Reasumując – w tym ni to meczu towarzyskim ni to sparingu nikt z tej grupy młodych ludzi nie potwierdził aspiracji związanych z grą w pierwszej jedenastce, co uważam jest dość smutne. Widać było, że starsi i/lub bardziej doświadczeni piłkarze, tacy jak Garguła, Boguski, Brożek czy nawet Przyrowski, Łobodziński i Roger przewyższają młody narybek nie tylko doświadczeniem właśnie (co było by zrozumiałe), ale także zaangażowaniem w grę (czego zrozumieć nie mogę). Po młodych oczekujemy takich akcji jak piękny strzał Komorowskiego z pół obrotu, ale jedna taka perełka na mecz to zdecydowanie za mało.