Klęska z Irlandią Północną
Beenhakker ustanawia kolejne rekordy w najbardziej kuriozalnie i upokarzająco przegranych meczach w historii polskiej piłki nożnej. Pamiętacie porażkę w eliminacjach do MŚ z którąś z tych zakaukaskich republik? Nie pamiętam już dokładnie co to był za zespół.
Potem przyszła porażka ze Słowacją, mimo prowadzenia na 4 minuty przed końcem meczu. Wydawało się, że to rekord nie do pobicia. Aż do wczoraj, kiedy Polacy zostali zdominowani przez anonimowych graczy z Irlandii Północnej. I znowu wydaje się, że to rekord nie do pobicia, ale... coś czuje, że Holender może podnieść poprzeczkę po spotkaniu z San Marino.
Mundial? Nie myślmy o Mundialu. Nie ma znaczenia, czy mamy szanse, czy nie mamy. Awans nie ma sensu, kiedy gramy tak jak graliśmy wczoraj. A graliśmy tak jak na Euro. Regres tej drużyny staje się coraz większy.
Czy naprawdę, ktoś jeszcze wierzy, w bajki Beenhakkera? Spójrzmy prawdzie w oczy – ten facet przestał ogarniać sytuację. Nie mam zamiaru wieszać na nim psów. Pod jego wodzą Polacy zagrali kilka wspaniałych meczów. Ale to se ne vrati. Beenhakker stracił umiejętność kierowania tą grupą ludzi. Powinien albo honorowo złożyć rezygnację (jeśli pieniądze, nie są głównym powodem jego pracy w Polsce), albo zostać zwolnionym (jeśli są, co nie jest niczym złym pod warunkiem, że przynosi efekty).
Boruc... To odrębna historia. Każdy, kto uprawiał kiedykolwiek sport wie jak dzisiaj musi czuć się Artur. To, że zupełnie psychicznie nie przygotowany do gry Boruc wyszedł wczoraj w podstawowym składzie reprezentacji uważam, za największą winę Beenhakkera i jest to jedyna rzecz, o jaką mam do niego pretensje.
Trener nie ma prawa, wypuszczać zawodnika, który w tak ewidentny sposób nie jest gotowy do gry. To tak jak wypuszczać 10 latka do walki na śmierć i życie z Wałujewem. Beenhakker po to spędza czas ze swoimi ludźmi, żeby wiedzieć na którego z nich może liczyć. Taka pomyłka jak wczoraj, może złamać karierę piłkarza, może zmienić życie człowieka.
Pozostaje zagadką, czy Boruc kiedykolwiek podniesie się po tym meczu i czy wróci do gry na takim poziomie na jakim grał na Euro. Jeśli nie, to Polska straci świetnego piłkarza, a winę za to ponosi Beenhakker. Z tych samych przyczyn, dla których nie wystawia się na boisko piłakrza z który ma kontuzję kręgosłupa, nie powinno wystawiać się na boisko faceta, który ma “kontuzję psychiki” jak obecnie Boruc.
Wiem, że mój głos niknie w szumie internetowego zgiełku, ale ze swojej strony chciałbym powiedzieć Borucowi “You will never walk alone”. Trzymaj się Artur.


2 Comments:
Hiperbolizujesz trochę ;) Ja bym tak nie wyolbrzymiał sytuacji Borubara po tym meczu - jeżeli jego kariera zostanie zahamowana, to na pewno nie przez to co odwalił w tym meczu, ale przez to co odwala w swoim życiu. Zawsze myślalem że ten facet ma olej w głowie, psychikę silną, twarde zasady i niezłamaną charyzmę. Ostatni okres pokazuje jednak, że kompletnie się pogubił. Również życzę mu wszystkiego najlepszego.
Tak jeszcze wracając do tamtego feralnego meczu, to jeśli chodzi o Artura to bym się trochę nawet za nim wstawił. Wszystkim którzy uważają że 100% winy należy do Boruca radzę obejrzeć sobie dokładnie powtórkę bramki autorstwa Michała Żewłakowa. Widać jak czarno na białym, że piłka tuż przed kontaktem z butem Borubara złośliwie sobie podskoczyła na cudownej ulsterskiej murawce. Słyszałem opinie dziennikarzy, że na jego miejscu taką samą bramkę puściłby Buffon, Casillas, Cech i inni klasowi bramkarze.
Krótko mówiąc nie ma co tu zwalać na Boruca. Graliśmy piach, którym mam nadzieje dostali porządnie po oczach fanatyczni zwolennicy Beenhakkera. Bo tym, którzy umieją realnie ocenić to co wyprawia Leoś łzy ciekną po policzkach i bez pomocy piasku. Kto przy zdrowych zmysłach mając Ireneusza Jelenia i Rafała Boguskiego postawiłby na Roberta Lewandowskiego na prawym skrzydle? Co jeszcze można wykrzesać z dziadka Krzynówka? Ile jeszcze czasu trenerzy wszelakiej maści będą się nabierać na rzekomy 'talent' Dariusza Dudki?
No sorry, wiem że jestem jadowity, i że jak przyszła porażka to teraz mogę sobie gadać. Niestety, powyższe argumenty są moimi argumentami porzeciwko Benhauerowi już od dłuższego czasu. Dudka ma ciut lepsze momenty, ale to tylko momenty. Założę się, że już niedługo wróci na ławkę Auxerre, gdy wyleczy się jego konkurent.
Przeczytałem na wp.pl, że po San Marino Beenhakkera miałby zastąpić Kasperczak. Coś czuję że to zbyt piękne by było prawdziwe. Po cichu jednak łudzę się, że pan który to napisał dotarł naprawdę głęboko, do bardziej wiarygodnego źródła, niż tego, który na kolejnego selekencjonera repry wskazał Jorgusia Engela.
Postuluję:
Beenhakker out
Kasperczak in
Nawet jeśli nie, to nie popadać w paranoję. Mundial nie jest jeszcze stracony.
By
kruk, at 5:02 PM
Kasperczak wcale taki dobry nie jest
Gornik Zabrze ostatni w tabeli z Senegalem niedawno tez dupy dał
stawialbym na Engela
By
Anonimowy, at 11:24 PM
Prześlij komentarz
<< Strona główna